FILM, MOTIVATION

recenzja „Światła sceny: Chwytaj szansę” („Center stage: Turn it up”)

timthumb

Myśleliście sobie czasem, że jedną z najlepszych rzeczy, którą sobie może wymarzyć młody człowiek jest świadomość, że jest w czymś dobry, że ma PASJĘ, dzięki której może być szczęśliwy? Dzięki której może nawet ma możliwość zajścia daleko, pięcia się w górę i osiągnięcia wyznaczonego sobie celu?

Ja, owszem..

Do napisania tej recenzji skłoniła mnie nie tylko fabuła filmu ,,Światła sceny..”, ale także ostatnie wydarzenia, które miały miejsce w moim życiu… Mianowicie, po 3 latach ostrej nauki w liceum niedawno napisałam maturę i niedawno odebrałam wyczekiwane wyniki.

Powiem Wam szczerze, nie spełniły moich oczekiwań. Co więcej, utwierdziły mnie w przekonaniu, że jestem do niczego i nie dostanę się na wymarzone studia. Wybaczcie, ale na tym zakończę póki co i przejdę do głównego tematu posta – recenzji.:)

tumblr_lufwq7VCGP1qjlg3lo1_r1_500

„Center stage: Turn it up”. Schematyczny film o tańcu, marzeniach, z oczywistym wątkiem miłosnym wplecionym w całą historię. Tradycyjnie. Film, jak każdy z tego gatunku. W zasadzie mogłabym na tym zakończyć… Ale, jest właśnie jedno istotne ,,ale” – zagłębmy się w szczegóły. W tym wypadku warto, a nawet POWINNO SIĘ poszukać drugiego dna tej produkcji i poznać prawdziwy charakter filmu… Postaram się przybliżyć Wam moją opinię.

Kate Parker (Rachele Brook Smith) opuszcza młodszą siostrę Bellę i wyjeżdża z rodzinnego miasteczka Detroit, by spróbować swoich sił w przesłuchaniach do renomowanej szkoły baletowej w Nowym Jorku. Niestety, traci wiarę w siebie, po tym, jak nie znajduje swojego nazwiska na liście przyjętych. Pomyślelibyście – ma racje, wiele lat ciężkiej pracy nad sobą, setki przetańczonych godzin, a dziewczyna mimo tego nie dostaje się. Eh, widocznie nie nadaje się do tego. Tak. Ona właśnie tak pomyślała… Chciała zapomnieć. Niespodziewanie jednak, jej dotychczasowe nastawienie do tańca ewoluuje, gdy poznaje pewną osobę, która prosi ją o lekcje tańca… Jest to chłopak. Tommy Anderson (Kenny Wormald). Oboje odnoszą korzyści z tej współpracy. A jakie? Zobaczycie sami.

Wracając do początku posta… Tak, jak Kate, straciłam wiarę w siebie. Przepracowałam tysiące godzin przy książkach od biologii, chemii i matmy, i co? Nic z tego nie wynikło. Pomyślałam tak samo, jak ona. Ale czy o to chodzi? Po jednym nieudanym meczu poddać się i od tak rzucić wszystko? Czy gdy Federer przegrywa z Nadalem na kortach ceglanych rzuca rakietę w kąt? Otóż NIE. Życie nie na tym polega. Od małego uczyłam się na własnej skórze, że prawdziwy sportowiec nie daje za wygraną, uczy się na błędach, bierze wszystko za dobrą kartę i co najważniejsze, wie, że w życiu są wzniosy, ale i upadki, z których trzeba się otrzepać, podnieść z uniesioną głową i powiedzieć – Następnym razem mi wyjdzie!. I uwierzcie czy nie, za którymś razem się udaje! Także jeśli ktoś z Was boryka się z podobnym problemem – uszy do góry i jak to mawiają: Vamos!

Wiem, że niełatwo jest odbudować pozytywne nastawienie i wiarę, ale to jest jedyny sposób, by móc iść dalej i nie wpaść w coś gorszego, np. depresję. A nóż widelec taka „porażka” jest szansą, by spróbować czegoś innego? Pójść w życiu w zupełnie inną stronę?

Każdy z nas ma marzenia.:) Trzeba mieć w sobie tylko dużo odwagi, by je realizować. Zwróciłam wcześniej uwagę na istotne ,,ale” a propos filmu. Jest nim fakt, że bohaterka nie dostaje się tam, gdzie chce. Jednakże stwarza sobie możliwości i odnajduje dla siebie inną drogę. Nie tę najprostszą, jak w większości filmów tanecznych na jedno kopyto. Inną, trudniejszą, bardziej skomplikowaną, tak, jak właśnie bywa w życiu.

tumblr_m5zm6vPBOR1qb3puoo1_1280

Jak na rok 2008 jest to film nadzwyczaj prosty i łatwy w odbiorze. Akcja rozgrywa się w miejscach, które można zliczyć na palcach jednej dłoni – klubie, szkole tanecznej… Atmosfera bardzo specyficzna, a sceneria i stroje jakby z lat 90′, a jednak film wyreżyserowany bardzo skrupulatnie, w ciekawy, intrygujący sposób. Poza tym, popularny już motyw baletu połączonego z hip-hopem to naprawdę dobry wybór. Hipnotyzujące sceny taneczne. Piękne twarze, które się aż przyjemnie ogląda.

Niestety, koneserzy efektów specjalnych niczym z Jurassic World, Elizjum czy najnowszego Terminatora będą zawiedzeni. Zwolennicy zagmatwanej fabuły, licznych wątków i skomplikowanych dialogów wyłączą film po pół godziny, a ci, którzy zdążyli już oglądnąć wszystkie Step Up’y zapewne nie będą chcieli obejrzeć już filmu o tańcu. Momentami wydaje się nudny, ale mimo to warto dodać ,,Światła sceny:…” do OBEJRZANYCH  na facebook’u z tego względu, że film jest właśnie INNY. Skupia uwagę na jednej, konkretnej rzeczy. Można bardzo łatwo wyciągnąć wniosek, czy utożsamić się z głównymi bohaterami. A może nawet ktoś z Was przeżył podobną sytuację, jak Kate i film pomoże mu w podjęciu jakiejś decyzji? Film po prostu przemawia. Własnym, jasnym językiem, ale przemawia. Gorąco polecam na wakacyjne wieczory. Spójrzmy na film inaczej. Dajmy się wciągnąć.

 

tumblr_m6awloMSof1qjlg3lo1_r1_500

 

Klaudia.

 

 

Reklamy

2 thoughts on “recenzja „Światła sceny: Chwytaj szansę” („Center stage: Turn it up”)”

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s