CULTURE, FILM, LIFESTYLE, LOVE

recenzja „Zanim Się Pojawiłeś” („Me Before You”)

bg2

Hejo ! Właśnie zaczynam aktywność na blogu i mój pierwszy wpis będzie poświęcony tematowi, w którym się czuje najlepiej. Film. Jest to mój konik i moja pasja. 😄 To jak ? Zapięte pasy ?

Zaczynamy !

image

Wczoraj miałam okazję wybrać się do kina z przyjaciółką i siostrunią na film, o którym już od dawna paplałyśmy miedzy sobą. Wiec kupiłyśmy bilety , nachosy (obowiązkowo 👊🏽) i usiadłyśmy wygodnie w sali… Światła zgasły… Zaczęło się…

Tytuł i plakat zapowiadały komedię romantyczną. Zwiastun zapewniał, ze zobaczymy piękną historię miłosną dwojga młodych ludzi. Zaś po napisach końcowych i zapaleniu się świateł na sali zdajemy sobie sprawę, ze właśnie przed chwilą byliśmy świadkami czegoś wspaniałego… Czegoś absurdalnego i zarazem niespotykanego.

26-letnia Louisa Clark (Emilia Clarke), pozytywnie zakręcona, ubrana w coraz to bardziej kolorowe i oryginalne ubrania, patrzy na świat przez różowe okulary. Po tym jak zmuszona jest zamknąć swoją „wytwórnie bułeczek i pączków”, namiętnie poszukuje pracy, by wraz z siostrą pomóc rodzicom finansowo. Los zdaje się być dla niej łaskawy, gdyż zostaje zatrudniona jako opiekun osoby niepełnosprawnej. Jest nią 30-leni Will Trainor (Sam Claflin), którego rdzeń kręgowy po wypadku z motocyklista jest uszkodzony i ma on paraliż kończyn, a konkretniej – wszystkich części ciała poniżej szyi, porusza się na wózku i jest pod nieustanną opieką rehabilitanta Nathana (Stephen Peacocke). Początkowo Lou jest przerażona niechęcią Willa do nawiązania z nią znajomości i zgodnie z prośbą mężczyzny stara się ukryć swój nieokiełznany temperament, szalony uśmiech i zwariowane pomysły. Z czasem jednak zaczynają się oni dogadywać i Will coraz częściej jest szczęśliwy.

Szczęście. To uczucie, którego Trainor praktycznie nie odczuwa od momentu wypadku. Częste zapalenia płuc, wizyty w szpitalu, niekończące się serie ćwiczeń z rehabilitantem czy oglądanie do znudzenia tych samych DVD nie przypomina niczym dawnego życia Willa. Był on non stop aktywny, uprawiał chyba każdą dyscyplinę sportu i jak przyznał się Louisie – KOCHAŁ SWOJE ŻYCIE. Dlatego też nie mógł się przyzwyczaić do cierpienia, do egzystowania. Czemu Lou tak bardzo angażuje się w swoją prace i pomoc niepełnosprawnemu ? Co się wydarzy dalej ? Tego musicie się przekonać sami.

Groteskowa i urocza gra Emilii Clarke i wyjątkowo spokojna, ale nadzwyczaj hipnotyzująca rola Claflina idealnie dopełniają pozornie statyczny ciąg wydarzeń, a cały film urozmaicają sarkastyczne kwestie Willa. Film nie jest przesycony efektami specjalnymi, dźwiękowymi czy czymkolwiek innym. Jest zaś prosty, zrozumiały, pełen prawdy i życiowych sytuacji. Naświetla nam obraz czegoś, czego zazwyczaj nie zauważamy w naszym życiu, na co nie zwracamy większej uwagi, pochłonięci własnymi sprawami, nieustanną nauką, pracą, dążeniem do sukcesu i zarobku. Mam ma myśli PIĘKNO CZŁOWIEKA i wartość jego ŻYCIA. Mówię o pięknie wnętrza człowieka, pięknie jego serca. O świadomości, że niektórzy są w stanie „włożyć” całego siebie, by sprawić, ze świat widziany przez drugiego człowieka staje się piękniejszy. Oglądając ,,Zanim się pojawiłeś” zauważamy niezwykle nakreśloną więź, która każdego z nas łączy z rodziną. Do kogo idzie główna bohaterka, gdy musi porozmawiać i poradzić się ? Odpowiedź brzmi – do siostry. Kto w smutku i rozpaczy zawsze będzie przy nas ? Tata, mama, rodzice. Kto podaruje nam prezent od serca ? Dziadek, babcia… Po prostu ktoś, kto nas dobrze zna i pragnie, byśmy się uśmiechnęli, czy nawet skakali z radości i wzruszenia…

Przeżywane razem z bohaterami ich życie, momenty, podróże, przeżycia i emocje nabierają jeszcze większej mocy dzięki niezwykłej melodii piosenek Eda Sheerana przepływającej przez całą historię.

Osobiście uważam, ze nie ma nic bardziej GODNEGO polecenia niż film, po którym nie można „ogarnąć” ani siebie, ani oczu spuchniętych od łez. Po którym zaczyna się zwracać większą uwagę na to, jak ważne w naszym życiu jest to, co mamy. Po którym zaczynamy doceniać nasze zdrowie, rodzinę i po którym w pewnym sensie możemy stać się „lepszymi”…

 

LIVE BOLDLY,

LIVE WELL,

JUST LIVE.

tumblr_static_tumblr_static_ay2gpm0mk0wgggg4co8kc0wgk_640

 

Klaudia.

zobacz zwiastun ! kliknij tutaj

 

Reklamy

1 thought on “recenzja „Zanim Się Pojawiłeś” („Me Before You”)”

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s